Witaj i czytaj
sci fi - elton john - materialy budowlane - my artykulysuper - hardcore - reba mcentire - familijne - poppers - autor v - tekstypiosenek - e portal cool - komputer - ubieranki dla dziewczyn - 4 seo - 6 groszy SEO Tools sprawdĹş stronÄ™ w systemie system wymiany linkĂłw
się do ściany leżącej bliżej wodospadu, skierował ku niemu trąbę i zanurzywszy ją, jak mógł najdokładniej, począł pić.Staś liczył po prostu na to, że jeśli trafią na lud Wa-himów, to wyćwiczy kilkudziesięciu wojowników w strzelaniu, a następnie skłoni ich wielkimi obietnicami,
pokrywały się obfitszym liściem i nim stary owoc opadł, tworzyły się zawiązki na nowy.Pan Rawlison chwycił na ręce swój odzyskany, mały skarb, a pan Tarkowski długo trzymał swego bohaterskiego chłopca przy piersiach.Dwukrotnie powracał, by jeszcze popatrzeć na nich, ale wreszcie chwila rozłączenia nadeszła i dwie karawany ruszyły w dwie przeciwne strony.I ukazując na zabitą zebrę dodał: - Lepsza niż ta nyama.Staś obiecywał sobie przyprowadzić tu, gdy się pogoda ustali, Nel i pokazać jej całą tę menażerię.Potem dobiegłszy do końca parowu znalazł się nad brzegiem przepaści, w którą spadała rzeka, i w ten sposób został zamknięty.- Dobrze więc - rzekł - idź sama, ale idź prosto i nie marudź po drodze.- Póki zostaniemy nad rzeką.I wydało mu się to tym straszniejsze, że ów kres przychodził właśnie w czasie ostatniej drogi, na której końcu leżał ocean.- Ach! dałbym sobie rękę uciąć, gdyby.Przed oczyma zaczęły mu latać czerwone plamy, a w szczękach doznał przeraźliwego bólu, jakby mu kto wbijał w nie tysiące szpilek.Staś, rozpatrzywszy się dokładnie w położeniu, jął dzielić się swymi spostrzeżeniami z Nel, ale pod wrażeniem nieuniknionej śmierci olbrzymiego zwierzęcia mówił cicho, jakby się bał, by nie zamącić mu ostatnich chwil życia.Od niego więc dowiedzieli się, że o dzień drogi leżą luźne wioski rządzone przez niezależnych wzajem od siebie królików, a następnie, za stromą górą, poczyna się ziemia Fumby, rozciągająca się na zachód i południe od wielkiej wody.Ale ponieważ przed dwunastu godzinami oddał jej ostatnie krople, więc teraz zerwał się i zawołał głosem, w którym drgał wybuch bólu, rozpaczy i rozżalenia: - O Nel! jam udawał tylko, że piję! ja od trzech dni nie miałem nic w ustach! I chwyciwszy się rękoma za głowę uciekł, by nie patrzeć na jej mękę.Noc była tak jasna, że z daleka już ujrzał dwa ciemne ciała leżące koło siebie i dwie lufy remingtonów błyszczące w świetle księżyca.- Latawce? - Tak - i powiem ci tylko tyle, że mogą nam one oddać większą przysługę niż dziesięć słoni.On zaś odpowiedział: - A dla kogoż mam być dobry? A to doskonałe! Weź oto lekarstwo! Jednakże rad był bardzo, gdyż oczy błyszczały mu z zadowolenia, i z wielką znów radością i dumą zawołał zwróciwszy się do otworu: - Mea! a teraz podaj bibi herbatę! Staś wybrał się do Lindego dopiero następnego dnia w południe, musiał bowiem odespać noc poprzednią.O południu, gdy upał czyni się największy, trzeba się było zatrzymać.Na krzyk jego pierwszy przybiegł Kali, za nim dwaj strzelcy, którzy mieli poprzednią straż zluzować, a w chwilę później wszyscy Wa-himowie i Samburu zgromadzili się wrzeszcząc i wyjąc na miejscu zbrodni.Żar węgli wywoławszy upadek pokładów próchna oczyścił to wnętrze znakomicie - i widok jego napełniał teraz Stasia radością, albowiem było ono tak obszerne jak duży pokój i mogło dać schronienie
nie przepuścić żywego ducha.Być wielka wojna, bardzo wielka: Fumby z Samburu.Ale ochłonąwszy zrozumiał z rozpaczliwego wycia wojowników jedną rzecz, a mianowicie: że jakieś duchy wytracają na dole Samburów.- Oa! oa! yah! yah! - powtarzały wszystkie głosy; głowy kiwały się jednostajnymi ruchami w prawo i w lewo, połyskiwały białka oczu, a ostrza dzid migotały w porannym słońcu.I wówczas jemu także zdawało się, że nie ma takich niebezpieczeństw, których nie zdołałby zwyciężyć, ani takich przeszkód, których nie zdołałby skruszyć.Jednakże podróżnicy trafili raz jeszcze na rzeczkę, którą rozpoznali z dali po długich szeregach drzew rosnących nad jej brzegami.To pomyślawszy zbliżył się i trącił nogą jednego ze strażników, lecz natychmiast cofnął się z przerażeniem Oto pozornie śpiący Murzyn leżał na wznak z nożem wbitym po rękojeść w gardło, a obok drugi, z szyją również tak strasznie przeciętą, że głowa była prawie oddzielona od tułowia.Ale po pewnym czasie zmiarkowawszy, że ruchy trąby stają się wolniejsze i że słoń zamierza postawić go na ziemi, wpadł niespodziewanie na nowy pomysł: mianowicie, korzystając z chwili, w której znalazł się w pobliżu olbrzymiego ucha, chwycił za nie obu rękoma, wdrapał się po nim w mgnieniu oka na głowę i siadł słoniowi na karku.Słyszał wyraźnie głosy Sudańczyków i Beduinów, krzyczące "Yalla, yalla!" na rozpędzone wielbłądy.Oświadczył im, że wracać do rzeki niepodobna, albowiem wiedzą przecie dobrze, że dzielą ich od niej pięć dni i nocy drogi.Zaś "dobre Mzimu" wytrzeszczyło na niego swoje śliczne, koloru morskiej wody oczy, nie rozumiejąc wcale, co się stało i o co Kalemu chodzi.W czasie postoju biali zajmowali się polowaniem i porządkowaniem notat geograficznych i przyrodniczych, a Murzyni oddawali się słodkiemu zawsze dla
kolbą w chropowatą korę.Staś wiedział, że i między Murzynami toczą się walki o władzę i że panowanie nęci ich tak samo jak białych, więc pomyślał chwilę i rzekł: - Nie, Kali.Staś wahał się przez chwilę, ale w końcu przystał.Uspokoili się jednak widząc, że mały brzuchaty Murzynek trzyma straszliwego wobo na powrozie.Idąc z jej biegiem można by oczywiście uniknąć tych okropności, na jakie podróżnicy narażeni są w okolicach bezwodnych.- Jutro dopiero obejrzę dokładnie całą posiadłość - odpowiedział - wnosząc jednak z tego, com dziś widział, można by tu mieszkać, choć całe życie.I odtąd nic już nie zamąciło uroczystości.Staś żartował sobie z niej, że ponieważ została bożkiem murzyńskim, przeto w dalszą drogę puści się tylko sam, a ją zostawi we wsi M'Ruy, gdzie Murzyni wybudują dla niej kapliczkę z kłów słoniowych i będą jej znosili fasolę i banany.- Nel, potrafisz wyliczyć nasze podróże od Fajumu? - pytał Staś.- Ja myślę o tym - rzekł Staś - ale to będzie trudna robota i nie zrobię jej zaraz, tylko dopiero wówczas, gdy będziemy mieli wyruszyć w dalszą drogę.Słoń afrykański nienawidzi bowiem nosorożca i jeśli znajdzie jego świeży ślad, wówczas dufając w siłę przemożną idzie za nim, póki nie znajdzie przeciwnika i nie stoczy z nim walki, której ofiarą pada prawie zawsze nosorożec.Oto w stojącej na uboczu i otoczonej osobnym częstokołem chacie rozległ się naraz piekielny hałas.- Wyraźnie napisano: "Nelly Rawlison i Stanisław Tarkowski".Uczyniło się cicho, tylko z dołu rzeki od strony rozlewu dochodziło rzechotanie żab i smętne kumkanie ropuch.Dobre Mzimu! Ooo! Z ciszy, jaka zapadła, można było zmiarkować, jak niezmierne wrażenie sprawiły słowa Kalego.Kali z obawy, by w ciemnościach i zamieszaniu nie razić własnych ludzi, przestał wreszcie strzelać i chwyciwszy miecz Gebhra rzucił się z nim w środek nieprzyjaciół.- Czy to ty - zapytał - kazałeś czarownikom iść z nami? - Kali kazać, albowiem Kali jest mądry.Kamba, który się spodziewał, że umrze w najwymyślniejszych męczarniach, padł na twarz przed dobrym Mzimu i szlochając dziękował mu za ocalenie.Owszem: miejsce jest dobre i zdrowe, postanowiłem więc tu zostać.Rozumiał, że - nie mówiąc już o niebezpieczeństwach powrotu - jeśli M'Tana lub czarownicy zbuntują Murzynów, wtedy chłopcu zagrozi nie tylko wypędzenie z kraju, ale i śmierć.Nie brakło także zebr i żyraf.Wśród olbrzymich liści tych roślin
ukryte były chaty murzyńskie, niektóre popalone w czasie napadu, inne zrujnowane - ale niektóre całe.Owszem,
z tego ebooka, nie musisz być jednak od razu nałogowcem.W Kordofanie, w Darfurze i w Sudanie nie było w ostatnich czasach żadnych państwa niezależnych.Dopiero zawoławszy Stasia i nie otrzymując od niego odpowiedzi wyszła zobaczyć, czy nie siedzi już na wielbłądzie, i z przerażeniem ujrzała przy pierwszych blaskach poranku Stasia leżącego na ziemi, a nad nim Beduina z korbaczem w ręku.Nauczę cię, jak się zakłada ładunki.Niebezpieczeństwo stawało się coraz straszliwsze.Okazało
jakoś dziwnie i tak rozgłośnie, że jeźdźcom wydawało się, iż to cała pustynia dyszy z trwogi.Staś, oczywiście, uważał mowę tę za najpiękniejszą na świecie i uczył jej, nie bez powodzenia, małą Nel.Ty bądź tak dobry i chroń ją tylko od zmęczenia, a zarazem uważaj, by się nie przeziębiła.Żeby jednak dojść do celu, czeka Cię jeszcze długa droga złożona z wielu małych kroczków na co dzień.Ludzie poczęli tracić się z oczu, a najbliższe nawet wielbłądy majaczyły jak we mgle.Lecz nagle zaszedł wypadek, który poplątał wszelkie przewidywania i mógł nawet całkiem powstrzymać wyjazd.Przebyli kilka wgłębień zasianych kamieniami i podobnych do wyschłych łożysk rzek.Jedź natychmiast do Kairu i żądaj od chedywa, by wysłano depesze do wszystkich posterunków wojskowych i by urządzono pościg na prawo i lewo wzdłuż rzeki.Naprzód powytrząsał piasek z jej włosów, następnie, poleciwszy starej Dinah rozpakować rzeczy,